...
fuck valentine's, i want ballantine's!
skoro przyszedł czas walentynek, tego dość wkurzającego święta, przyszła też do mnie ochota na odświeżenie mojego bloga. a dokładniej mówiąc naszła mnie myśl dość podła, bo strasznie, ale to na prawdę strasznie podobają mi się walentynki bez faceta. nie dość, że nie ma problemu z wymyślaniem prezentu, to jeszcze bez wyrzutów sumienia mogę sobie sama wybrać prezent jaki tylko mi się spodoba. wynikiem tego kupiłam sobie dziś śliczny stanik. i myślę, że jest to jeden z bardziej trafionych walentynkowych prezentów. jak to też dziś usłyszałam, święto to jest dla zakochanych, a ja dla przekory będę zakochana w sobie. 
niestety świętować wciąż nie można, bo miałoby to dość średnie efekty dla samorozwoju, dlatego też muszę w końcu wziąć się porządnie za wykańczanie nowego mieszkania, co miałam już zacząć w zeszłym tygodniu. ale czy komuś się spieszy? tak! niestety mi się spieszy i moje lenistwo biorące górę nad ochotą zamieszkania w nowiutkim mieszkaniu trochę mnie drażni. ale w środę (no bo jutro nie ma kiedy oczywiście, spotkanie, opera, tralalala i czasu brak) może w końcu odwiedzę jakieś sklepy. a tym czasem lenistwa ciąg dalszy.

2011-02-14 19:45:27 skomentuj (0)


...

"Dlaczego, kiedy zamykam swoje oczy, to widzę Twoją twarz? Dlaczego, tak często przekonuję samą siebie, że tak bardzo chcemy się spotkać, mimo iż ciągle od siebie uciekamy? Dlaczego wciąż żyję mylnymi wrażeniami, które opisują mi Ciebie takim, jakim chciałabym żebyś był?" 

Ten tekst mnie zabił. Znalazłam go na jakiejś kolejnej głupiej aplikacji fejsbukowej, którą przeglądałam zamiast się uczyć. Mogłabym się wziąć do roboty, a nie szukać kolejnych powodów do tłumienia w sobie płaczu. Bo wczoraj to właśnie już nie wytrzymałam. Nie udało mi się powstrzymać łez. Po raz pierwszy od bardzo dawnych czasów popłynęły mi z oczu łzy niemocy. Bo to wszystko tak nagle się zebrało. Brak czasu przez tę nie wiem komu potrzebną pracę, niespodziewany egzamin, który tak na prawdę był bardzo spodziewany, ale nie chciałam się do tego przyznać. A po za tym wypalenie się z uczuć, może jakieś udawanie. Nawet nie wiem czego tak na prawdę pragnę, aż sama się sobie dziwie jak to wszystko zaczyna być mi obojętne. Niczego już od nikogo nie oczekuję, nie chcę stawiać żadnych warunków, życie ma być gładkie, pozbawione barier i ograniczeń, więc po co komu zobowiązania? Po co komu sztywne ramy? Potem tylko bolą złamane obietnice i puste słowa. 

Ciągle od siebie uciekamy? Ucieknijmy i zatęsknijmy.

2010-09-07 21:15:20 skomentuj (1)


...
Just gonna stand there and watch me burn
But that's alright because I like the way it hurts

Just gonna stand there and hear me cry
But that's alright because I love the way you lie


2010-08-26 23:41:56 skomentuj (1)


...
Dziś rano, jak wracałam do domu ze spotkania, uznałam, że dzień ten udał mi się bardzo. Bardzo - to mało powiedziane. Czułam się wyjątkowo spełniona, a na dodatek obudziła się we mnie dziwna pewność, że mogę wszystko. Byłam praktycznie przekonana, że rozmowa poszła dobrze. No i poszła, prawie. Z jednym małym wyjątkiem: zaproponowano mi wrzesień. A we wrześniu miały być żagle, dwa tygodnie cudownego wyjazdu z ukochanym. Dostałam czas do namysłu do jutra. Nie wiem czemu, ale od razu wiedziałam co wybiorę. Chociaż wciąż myślę, że był to trudny wybór. Walczyły ze sobą rozum i serce, chociaż nie wiem czy to odpowiednio nazwane rzeczy. Najbardziej mnie boli, że to miały być nasze dwa tygodnie. Myślałam, że to będzie najlepszy wyjazd w te wakacje, choć też chwilami zdarzało mi się wątpić, jak to tam na prawdę będzie, w końcu nie jesteśmy razem. Teraz, kiedy wiem, że tego już nie będzie, chce mi się płakać. I chciałabym Mu udowodnić, że to nie jest tak, że wybieram karierę, nie. Chciałabym, żeby zrozumiał ten wybór, mimo tego, że sama nie wiem czy go do końca rozumiem. 
No a potem przychodzą wątpliwości. Rozmawialiśmy ze czterdzieści minut o tym wszystkim, że jest nam źle, że chcieliśmy jechać razem, że On nie może teraz zrezygnować. Czy coś się popsuje, czy oddalimy się od siebie? Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na te pytania teraz. Ja wiem jedno, jeśli będziemy bardzo chcieli to uda nam się przetrwać wszystko. Tak jak do tej pory, ponad trzy lata. Tak, bywały gorsze chwile, ale one szybko mijały. 
Niby błahostka, niby banalny wybór. Ktoś by się zaśmiał, nad czym ty w ogóle się zastanawiasz, dziewczyno? Inny by powiedział, że stwarzam sobie problemy. Może i racja, stwarzam problemy, ja, On, a może wszystko ułoży się lepiej niż by mogło być. 
Teraz wieczorem już nie uważam, że ten dzień się udał. Dzisiejszy dzień był dla mnie bardzo ważny, a jednocześnie bolesny. Bo miłość przeplatała się z czymś czego nie potrafię nazwać, z czymś co podpowiada mi jak mam postępować. Pragniemy odkrywać, więc odkrywajmy. Dajmy sobie szansę.

2010-08-16 23:21:28 skomentuj (0)


...
Wszyscy są w związkach, ludzie się oświadczają, znajomi są małżeństwem. Czemu wszystko tak wcześnie? I czemu akurat wtedy, kiedy mnie to tak dołuje. Chciałabym, a nie mogę mieć tego czego chce, kogo chce. Może to i lepiej, może potem będę bardziej kochać, bardziej doceniać każdą chwilę z Nim spędzoną. Może kiedyś zrozumie, że nie mogę bez Niego żyć. A z drugiej strony chciałabym umieć spojrzeć na to wszystko mniej emocjonalnie. Na chwilę zostawić gdzieś z boku uczucia, poczuć się szczęśliwa bez Niego, niezależna. Kiedyś to doceniałam, potrafiłam się tym cieszyć. Teraz przez większość czasu czuję Jego brak i czuję niepokój zamiast się uśmiechać, zamiast głęboko oddychać i byc wolną. Nawet nie mogę przestać o Nim myśleć. Nie chcę tego. Chcę się uśmiechać i myśleć, że kiedyś było nam dobrze i kiedyś znów tak będzie, a teraz jest jak jest i nic na razie tego nie zmieni.
2010-03-23 18:26:04 skomentuj (1)


...
Oto ja. Znowu. Wróciłam do czasu sprzed dwóch i pół lat. Do czasu nieunormowanego, niekontrolowanego. Niewiele czasu potrzebowałam żeby sobie przypomnieć jak to było kiedyś. Nic się nie zmieniło. Prawda jest taka, że On ma w sobie coś niepowtarzalnego. Coś, co sprawiało, że byłam kimś innym. Czy lepszym? Nie wiem. Wiem, że wciąż jest przy mnie, ale nie w ten sam sposób. Na razie nasze drogi, chociaż idą w tym samym kierunku, oddaliły się od siebie. Moja jest jak zawsze pełna przygód, głupich nieprzemyślanych decyzji, których czasem żałuję, a czasem mam po prostu co wspominać. Chyba zawsze taka byłam i nic z tym nie zrobię. Choć jedną rzecz chce zostawić za sobą. I mam nadzieję, że się uda. Dla siebie. I dla Niego. :*
2010-03-06 21:50:46 skomentuj (0)




Księga
{ksiega}

Linki
...
zapach-kobiety


Archiwum
2011
luty
2010
wrzesień
sierpień
marzec
2008
październik
2007
sierpień
maj
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
kwiecień
luty
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec


Szablon
Tyroksyna dla Layout4you